Drogą 66 w poszukiwaniu marzeń

2
TATAMI-Route66

Najpiękniejsza część Drogi 66 biegnie przez Kalifornię,  Arizonę i Nowy Meksyk, ma status narodowej drogi krajobrazowej o nazwie Historic Route 66. To właśnie na tych odcinkach znajdziecie najwięcej szyldów Route 66, starych moteli, kolorowych neonów, opuszczonych stacji i miasteczek widm, zardzewiałych znaków i wspaniałych, różnorodnych krajobrazów. 

Nie jestem wielbicielem podróży samochodem. Wolę jeździć na rowerze, spacerować, biegać, szkoda mi czasu, dodatkowo w samochodzie nie bardzo mogę czytać, miewam problemy z błędnikiem. A jednak kiedy Piotr zaproponował kilka lat temu abyśmy wybrali się do Stanów przejechać Drogę 66 zareagowałam bardzo entuzjastycznie. Stanęły mi przed oczami obrazy kultowe, kadry z filmu Urodzeni mordercy, stare samochody, samotni harleyowcy, zbuntowani beatnicy w zdezelowanych kabrioletach, retro plakaty, przydrożne motele z kolorowymi neonami i oczywiście słynny znak, tablica Route 66.

Symbol amerykańskiej wolności, „Droga Matka” jak nazwał Route 66 John Steinback w „Gronach gniewu” liczyła kiedyś prawie 4 tysiące kilometrów, łączyła Chicago z Los Angeles. To właśnie tą drogą podążały do Kalifornii setki tysięcy rodzin rolniczych, przesiedlonych z powodu burz pyłowych z rejonów Wielkich Równin. Do czasu wybudowania sieci nowoczesnych autostrad przy głównej drodze Ameryki funkcjonowało mnóstwo moteli, sklepów, stacji benzynowych i punktów usługowych. Oficjalnie droga została zamknięta 27 czerwca 1985 roku, transport przeniósł się na wygodne autostrady. Teraz Droga 66 to atrakcja turystyczna, a najciekawsze odcinki oznaczone są znakami Historic Route 66.

W pierwszej chwili planowaliśmy rozpocząć trasę standardowo, z Chicago dokąd mieliśmy lot. Po kilku lekturach zmieniliśmy plany, zaczęliśmy od końca, od Los Angeles. Jeżeli macie 2-3 tygodnie to polecam takie rozwiązanie, zwiedzanie najbardziej malowniczych odcinków drogi i wspaniałych parków w Arizonie i Utah. Szczególnie dużo pamiątek i dawnych symboli znajdziecie w Arizonie, w miasteczkach Winslow, Seligman, Kingman, Williams.

Nasza trasa:

  • Zaczynamy od końca, w Santa Monica w Los Angeles.
  • Barstow przez Calicio Ghost Town i Newberry Springs gdzie stoi słynne Bagdad Cafe.
  • Las Vegas, na które poświęcę osobny post ;)
  • Na kilka dni zjeżdżamy z drogi aby zobaczyć parki narodowe. O tej części wyjazdu przeczytacie tutaj 
  • Wracamy na drogę w uroczym Flagstaff, zaglądamy do The Museum Club.
  • Dalej senne Winslow ze wspaniałym hotelem La Pasada i największym oznaczeniem Drogi 66 na głównym skrzyżowaniu. Kilkanaście kilometrów za miasteczkiem znajduje się legendarna stacja Jack Rabbit Trading Post, nie przegapcie.
  • 40 km dalej zatrzymujemy się w Holbrook gdzie stoi słynny Vigwam Motel.
  • Dwie noce spędzamy w Gallup, „stolicy” indian Navaho.
  • Zatrzymujemy się na chwilę w Albouquerque aby odwiedzić miejsca związane z serialem Breaking Bad, Kandy Shop gdzie można kupić niebieską „metę”, myjnię i dom Waltera.
  • Zbaczamy z trasy aby zobaczyć Santa Fe, trasa przez przełęcz jest bardzo urokliwa, polecamy. Po drodze zaglądamy do pełnego kolorowych galerii sztuki turystycznego miasteczka Madrid i wymarłego Cerillos.
  •  Po jednym dniu w Santa Fe rozpoczynamy drogę powrotną. Zatrzymujemy się na chwilę w Oatman, mieście osłów, których o poranku niestety jeszcze nie ma. Mijamy Gallup i zwiedzamy Petryfy Forest i Painted Desert, poprzednio zabrakło nam czasu.
  • Jedziemy przez Williams, Seligman i Kingman, miasteczka, których jeszcze nie widzieliśmy zjeżdżając z trasy do parków. Jest co oglądać, mnóstwo sklepików z pamiątkami, starych samochodów, murali, kolorowa, retro restauracja Mr. D’z. Pomiędzy miastami opuszczone domostwa, wraki samochodów, stara stacja benzynowa z wciąż funkcjonującym sklepem. Seligman to pierwsze miasteczko po najdłuższym, nieprzerwanym odcinku drogi, jest miejscem narodzin Historic Route 66. 
  • Helendale z ciekawą instalacją stworzoną ze szklanych butelek. Pomiędzy butelkami stare znaki i szyldy związane  z drogą.
  • Ostatni dzień spędzamy w okolicach LA, odwiedzamy kolejny Wigwam Motel w San Bernardino i wracamy do Santa Monica.

Żałujemy, że nie mieliśmy jeszcze jednego tygodnia. Chcieliśmy spędzić więcej czasu w Santa Fe i nie spieszyć się z drogą powrotną. Jeżeli chcecie zrobić taką trasę to polecamy zaplanować wyjazd na minimum 3 tygodnie.

Droga nas nie zawiodła, chociaż w kilku miejscach (szczególnie w Seligman) mieliśmy wrażenie, że atrakcji w postaci sklepików z pamiątkami, szyldów i starych samochodów jest zbyt dużo. Mieszkańcy trochę na siłę usiłują uratować biznes życia i przekraczają granicę pozytywnego kiczu.

Informacje praktyczne:

Samochód – cena wynajmu auta w Chicago i Los Angeles jest inna, w LA jest taniej. Zrobiliśmy rezerwację przez internet. Z lotniska do wypożyczalni dostaliśmy się specjalnym autobusem, który rozwozi turystów po kolejnych miejscach, w pobliżu lotniska jest co najmniej 10 sporych wypożyczalni samochodów. Możecie też spróbować wynająć samochód w mniejszych miastach położonych niedaleko Chicago czy LA, zaoszczędzicie co najmniej 20%. Pozostaje tylko sprawa dostania się do takiego miasta, jeżeli macie czas to można się nad tym zastanowić. Najmniejszy samochód osobowy na dwa tygodnie kosztuje ok 250 $, bardzo drogie jest ubezpieczenie (prawie trzy razy tyle!) ale nie oszczędzajcie, nie warto.

Noclegi – w Chicago i Los Angeles korzystaliśmy z serwisu airbnb, w którym znaleźliśmy najtańsze oferty. Po drodze nocowaliśmy w typowych, tańszych motelach. Robiliśmy rezerwację przez booking.com dzień wcześniej lub tego samego dnia polując na ceny last minute, przeważnie płaciliśmy 40-70$ za pokój z dwoma dużymi łóżkami.

Jedzenie – śniadania i kolacje przygotowywaliśmy samodzielnie, płatki owsiane, napój roślinny, avocado, owoce, sałatki. Robiliśmy zakupy w supermarketach, najczęściej w najtańszej sieci Walmart, w której da się znaleźć również produkty rolnictwa ekologicznego. Z obiadami było gorzej, wzdłuż Drogi 66 są głównie bary lub restauracje typu fast food, próbowaliśmy wybierać te lepsze, w Chicago bardzo dobre Chipotle, w Nowym Meksyku Baja Tacos. Tylko raz próbowaliśmy śniadania w motelu, nie będę opisywać jak było paskudne…

Literatura – przede wszystkim polecam książkę „Droga 66″ Doroty Warakomskiej, kilka ciekawych fragmentów znajdziecie też w  „Route 66 nie istnieje” Wojciecha Orlińskiego. W internecie znajdziecie mnóstwo stron poświęconych drodze, w Stanach można kupić przewodniki poświęcone Drodze 66.

Autorka

Ania

Ania, niepoprawna marzycielka i niestrudzona tropicielka rzeczy ładnych, prawdziwych, z duszą. Podróżuje (we dwoje), fotografuje, śmiga na dwóch kółkach, gotuje curry na 1000 sposobów. Trochę pisze, ale przede wszystkim kocha czytać książki.

  • To musiała być wspaniała podróż, a patrząc na Twoje zdjęcia zatęskniło mi się za USA. Wraz z koleżankami od dobrych kilku lat rozmawiamy o takim road tripie, chyba czas zmobilizować ekipę do działania :)

  • też sie wybieram, tylko chce dobrze się przygotować. Jestem własnie w trakcie lektury D. Warakomskiej (świetnie napisana). Napisz proszę (moze być na priv) ile mniej więcej z noclegami, paliwem, wynajmem auta taka podróż może kosztowac i w jakim terminie wy sie musieliście zmieścić. PS. Poporobowałbym tego twojego curry :)

A to czytałaś?