Północny Wietnam – co zwiedzać?

6
Wietnam

Jeżeli przylatujecie do Hanoi i macie około dwa tygodnie to proponuję zwiedzać północną część kraju i nie marnować czasu na przedostanie się na południe. Dwa tygodnie to akurat aby nieco dokładniej zwiedzić północ bez pośpiechu. Środkowy i południowy Wietnam zostawiamy na kolejny wyjazd.

1. Hanoi

Pierwszy dzień w tym mieście jest trudny. Hanoi jest opanowane przez skutery, dziesiątki tysięcy skuterów. Chodniki służą za miejsca postojowe, tutaj się nie spaceruje, chodzą uliczni sprzedawcy i turyści, reszta jeździ skuterami. Wszędzie są wypożyczalnie, większość mieszkańców nie ma własnego pojazdu. Kakofonia klaksonów, spaliny, upał, jet lag = migrena. Tak w dużym skrócie wyglądało moje pierwsze pół dnia. Jak już się człowiek przyzwyczai odkrywa na prawdę barwne i ciekawe miasto.

Najciekawszym miejscem jest zdecydowanie jezioro Hoan Kiem Lake. Istna oaza spokoju, gdzie ok 6 nad ranem zaczyna się niesamowity spektakl. Nad tym jeziorem, w przyjemnej temperaturze spędziliśmy 3 poranki. Od 7.30 obserwowaliśmy ćwiczących, tańczących i medytujących ludzi. Salsa o 7 nad ranem w środku miasta? Zatkało nas na widok 20 par podrygujących w afrokubańskich rytmach wyuczonych z youtube :)

Naszym drugim ulubionym miejscem była kawiarnia na piętrze z widokiem na główne skrzyżowanie, zaraz koło jeziora. Przy kawie filtrowanej i piwie obserwowaliśmy niemożliwy ruch uliczny, skrzyżowanie bez świateł, które łączyło pięć ulic! Nie wiemy jakim cudem nie dochodziło tam do kolizji co dwie minuty. Wietnamczycy są w stanie omijać również pieszych, co sprawdziliśmy stając na środku i pozując do zdjęcia.

Co jeszcze można robić w Hanoi? Powłóczyć się po uliczkach Old Quarter (w pobliżu jeziora), Ba Dinh District czyli Dzielnicy Francuskiej, pojechać do Świątyni Literatury, zobaczyć Mauzoleum Ho Chi Mina z pałacem prezydenckim, pospacerować nad drugim jeziorem West Lake. No i oczywiście posiedzieć wieczorem w starej części gdzie znajduje się mnóstwo małych barów z lekkim piwem w śmiesznej cenie. Jedzenie w restauracjach ulicznych jest atrakcją samą w sobie, w Hanoi garkuchnie są wszędzie. Eksperymenty kulinarne w takich miejscach nie zawsze są udane ale doświadczenie jest ciekawe, a atmosfera przy malutkich stolikach świetna.

Jeżeli lubicie przywozić pamiątki to koniecznie odwiedźcie sklep z kawą, jest pyszna, polecamy też zakupić urządzenia do parzenia bardzo popularnej tutaj kawy filtrowanej, pisałam o tym tutaj – kawa po wietnamsku 

2. Sapa i okolice

Dla mnie absolutny hit! Na tę okolicę warto zarezerwować sobie nawet tydzień. Przepiękne krajobrazy, kultura okolicznych plemion, trekkingi z miejscowymi przewodnikami, które pozwalają poznać życie mieszkańców. My wybraliśmy się na dwudniowy spacer z Dze z plemienia Black H’mong, która prawie nie mówiła po angielsku. Zaczepiła nas zaraz po przyjeździe kiedy piliśmy kawę zmęczeni całonocną podróżą. Ostrzegano nas, że lepiej wynająć przewodnika z agencji, który mówi po angielsku i zapewnia lepsze warunki noclegowe. Jednak postanowiliśmy dać szansę Dze mając świadomość, że zatrzyma całą kwotę, którą jej zapłacimy (po 25$ na osobę) i utrzyma swoją rodzinę przez ponad miesiąc. Agencje pośredniczące oczywiście zatrzymują sporą sumę dla siebie, a Dze z nieznajomością angielskiego przewodnikiem dla agencji nie zostanie.

Czas spędzony z Dze i jej rodziną zasługuje na osobny post, napisze tylko, że po przejściu ok 15 km zanocowaliśmy w jej domu, w najbardziej spartańskich warunkach w jakich byliśmy do tej pory i zjedliśmy z jej rodziną kolację, którą przygotowała na ognisku. Stosując wszelkie możliwe środki komunikacji staraliśmy się poznać realia ich życia. Następnego dnia Dze musiała zabrać ze sobą swoją najmłodszą córkę i nie przeszła z nami całej zaplanowanej trasy. Ostatnie kilka kilometrów przejechaliśmy skuterami.

Jeżeli nie musicie bardzo oszczędzać to polecam wybrać się w sobotę na tradycyjny market, ale nie ten najpopularniejszy- Bac Ha Market tylko oddalony o ok 100 km od Sapa Can Cau Market, niedaleko granicy z Chinami. Z racji odległości (i braku autobusów) nie został jeszcze całkowicie opanowany przez turystów pojawia się tutaj znacznie więcej plemion schodzących z okolicznych wsi – Blue H’mong, Flower H’mong, Dao, Ha Nhi , Nung. Bajecznie kolorowi ludzie i targ bawołów to najciekawsze co zobaczycie, towary na sprzedaż są podobne. Głównie fotografowałam stroje, są tak niesamowite! Pamiętajcie aby przyjechać wcześnie, najlepiej przed 9, po 11 w zasadzie niewiele się tutaj dzieje.

W Sapa warto zrobić zakupy, jest tu mnóstwo sklepów z odzieżą znanych marek outdorowych i wcale nie są to podróbki, raczej rzeczy drugiej kategorii, z pewnością szyte w tych samych fabrykach. Nasze kurtki, spodnie i skarpetki sprawują się świetnie.

Za bilet sypialny do Sapa zapłaciliśmy 36$ i 43$ za powrotny, (powrót w niedzielę). Nieco taniej będzie jeżeli kupicie bilety samodzielnie na stacji kolejowej, my skorzystaliśmy z usługi naszego hostelu, kwota jaką trzeba było zapłacić za taxi na dworzec była tylko nieco mniejsza niż prowizja, postanowiliśmy nie marnować czasu.

3. Okolice Ninh Binh

Niezwykle malowniczy region oddalony od Hanoi zaledwie 100 km, który słynie z charakterystycznych, wapiennych formacji, wokół których meandrują rzeki. Spływy pośród ryżowych pół i strzelistych, zielonych szczytów to na prawdę duża atrakcja. Wreszcie wzorem miejscowych wynajmujemy skutery, które tutaj świetnie się sprawdzają, ruch jest niewielki. Można wynająć rowery ale uprzedzam, że to tylko dla bardzo wytrwałych osób, które mają sporo wolnego czasu i są odporne na wysokie temperatury. Jazda w 40 stopniowym upale jest wyzwaniem.

Od razu powiem Tam Coc sobie darujcie, warto zwiedzić najbliższą okolicę i zrobić zdjęcia łodzi na nadbrzeżu. Jedźcie do Trang An Grottoes (podobna cena – 150.000 + 15.000 parking). Zdecydowanie ciekawszy spływ, dłuższy, więcej grot przez które się przepływa, ciekawsze krajobrazy, mniej białych turystów, więcej miejscowych. Koniecznie jedźcie do Old Capital City, ten kompleks największych świątyń w kraju robi piorunujące wrażenie (bilet 300.000 +20.000 za przejazd meleksem, świątynie są oddalone spory kawałek od parkingu + 15.000 za parking). Całość wychodzi sporo (ponad 65 PLN) ale gwarantuję, że warto! Ciekawym miejscem jest również Mua Cave. Sama grota nie jest zbyt atrakcyjna ale ze szczytu rozciągają się wspaniałe widoki. My płaciliśmy za wejście 50.000 VND natomiast w tej chwili ta przyjemność kosztuje dwa razy tyle, jeśli ktoś oszczędza to sporo.

Podróż z Hanoi do Ningh Bingh zajmuje ok 3h, jechaliśmy autobusem. Nieco lepszy hotel w Ningh Binh kosztuje ok 25$ za pok. 3 os. ze śniadaniem. Za skutery na 3 dni  zapłaciliśmy niewiele 300.000 VND ze skrzynią automatyczną, nieco mniej z manualną.

 

4. Zatoka Ha Long Bay i wyspa Cat Ba

Nie jestem pewna czy polecać to miejsce mimo tego, że jest to największa atrakcja Wietnamu. Zatoka jest piękna, to prawda, same widoki z Cat Ba również robią wrażenie ale…. Ten cud natury jest zatłoczony i brudny. Jak wiele wyjątkowo pięknych miejsc na świecie również to stało się ofiarą popularności. Wśród ponad 1900 niewielkich skalistych wysepek pływają śmieci i mnóstwo statków wycieczkowych. Biznes się kręci, ciężko znaleźć spokojne, ciche miejsce, czystą zatoczkę gdzie można popływać. Turystyczna, imprezowa stonka pije, hałasuje, słucha głośnej muzyki i bardzo skutecznie psuje kontemplację uroków przyrody. Kompletnie nie moja bajka.

Najtańsze dwudniowe rejsy kosztują 65-70$ za osobę, ale za te pieniądze warunki będą bardzo spartańskie. Bardzo! Jeżeli nie macie ochoty na karaluchy łażące po was całą noc, względną czystość i trzeźwą załogę (nasza zrobiła sobie wieczorem imprezkę) trzeba zapłacić przynajmniej 30$więcej. Szczerze nie polecam dwu dniowego rejsu, jeden dzień wystarczy, można pomyśleć nad krótką wycieczką kajakiem z przewodnikiem. Z perspektywy czasu wybrałabym właśnie takie rozwiązanie – jeden dzień na statku, drugi kajakiem z dobrym przewodnikiem. Nasza wycieczka kajakiem była bardzo krótka i średnio ciekawa, to stały punkt programu na statkach wycieczkowych, prawie wszyscy przypływają w to samo miejsce.

Na Cat Ba polecamy Phuong Mai Family Hotel (12 $ za pokój dla 3 osób), obłędny widok!

 

Autorka

Ania

Ania, niepoprawna marzycielka i niestrudzona tropicielka rzeczy ładnych, prawdziwych, z duszą. Podróżuje (we dwoje), fotografuje, śmiga na dwóch kółkach, gotuje curry na 1000 sposobów. Trochę pisze, ale przede wszystkim kocha czytać książki.

  • Tomasz Jarmuż

    witam
    wybieramy się w lipcu do wietnamu i malezji , Mam problem może podpowiesz czy jest możliwy przejazd z Okolice Ninh Binh nad zatokę Ha Long Bay .nie wiemy czy wracamy do hanoi i hotel , czy od razu nad zatokę.
    pozdrawiam Tomaasz

    • Witam! Właśnie wróciłem z Wietnamu i jak najbardziej możesz jechać bezpośrednio z Ninh Binh do zatoki promowej w Hai Phong. Pozdrawiam

    • Tak, oczywiście, jest autobus :)

  • chodinoko

    Hej, jedziemy w lipcu, tak sobie czytam o tym targu i o tych fotografowanych strojach, a mam pytanie. Czy można takowy zakupić, tam na miejscu? taki jak maja te Panie na zdjęciu, są przepiękne :) No chyba ,ze w Hoi An sa takie dostępne ;) Dziękuję za odpowiedż :)

    Monika :)

    • Moniko owszem, sprzedają tam ubrania, ale nie jestem pewna czy udałoby się skompletować dokładnie takie same zestawy. I dopasować rozmiar! One są malutkie, ja mam 166 cm i byłam bardzo wysoka :) Pamiętam że było bardzo dużo kolorowych spódnic.

      • chodinoko

        Suer, że odpisałaś :) , ja mam 168 ;) Chodzi mi głównie o tę narzutkę kolorową, nie wiem czy to narzutka , czy całośc?? https://uploads.disquscdn.com/images/19305ff69a32857622a4b511bc01bc93e6160f66f144d65dbd125e3fe123bf9e.jpg , ta kolorowa góra, jest przeeeeeepiękna, a ja jestem fanką takich rarytasów, stąd moje pytanie. Mamy ogarniczony czas na zwiedzanie północy i rozwarzamy wszystkie za i przeciw. Nie ukrywam,ze Twój artykół wpłynąl na ewentualną zmianę naszych planów…… Będę wdzięczna za odpowiedz na moje zapytanie :) Pozdrawiam i życzę kolejnych znakomitych podróży w nieznane ;)

A to czytałaś?

_tatami_kuchnia_pasta

Super Jaś – pasta z fasoli

Zamiast sera, wędlin i innych sztucznych cudów chętnie jemy warzywne pasty. Dzisiaj propozycja bardzo prostej pasta z białej fasoli, składa się tylko z kilku składników, ...