Warning: curl_setopt() [function.curl-setopt]: CURLOPT_FOLLOWLOCATION cannot be activated when safe_mode is enabled or an open_basedir is set in /home/trybalski/domains/tatamitatami.pl/public_html/wp-content/plugins/wonderm00ns-simple-facebook-open-graph-tags/public/class-webdados-fb-open-graph-public.php on line 947

Jeść czy nie jeść?

0
Spread the love

 

Nie wierzę w diety na kilka miesięcy. “Dietę” w rozumieniu pewnych zasad odżywiania trzeba stosować przez dłuższy czas, lata, tak aby ją polubić, aby stała się normalna niczym oddychanie.

Szanuję swój organizm, nie mam nic cenniejszego, denerwują mnie stwierdzenia  typu – “biedaku co ty masz z życia”, albo “na coś trzeba umrzeć!” i najlepsze “a bo mój wujek całe życie palił, pił i żarł tłuste i właśnie kończy 85 lat”.

Są takie osoby, nieliczne, niezniszczalne, ale większość z nas płaci cenę za złe nawyki żywieniowe, jesteśmy odpowiedzialni za wiele chorób. Nie potrzebuję żadnej aby docenić jak ważne jest zdrowie, ciało pełne energii, lekka, szczupła sylwetka. Zasady jakie wprowadziłam nie są odkrywcze, ale jeżeli połączy się je i stosuje przez wiele lat dają niesamowite efekty. Nie uchronią przed wszystkimi chorobami, są jeszcze geny i czynniki na które nie mamy wpływu, ale sumienie mam czyste.

Zdrowe wcale nie znaczy niedobre, wystarczy odpowiednio połączyć smaki, dodać przyprawy i okazuje się, że coś czego nie tykaliśmy trafia na listę ulubionych przysmaków. U mnie tak się stało np. z avocado, szpinakiem, pietruszką, brokułami, owsianką, tofu. Poza tym smaki zmieniają się z wiekiem.

Nie będę kłamać, poniższych zasad nie da się przestrzegać zawsze 😉 Ale można zachować zdrowy balans.

1. Jem częściej mniejsze porcje.

Żołądek powinien być mały i nie powinniśmy dopuszczać do uczucia głodu. Metabolizm jest prawidłowy kiedy utrzymujemy stały poziom glukozy we krwi. Kiedy robimy głodówki nasz organizm magazynuje więcej niż normalnie potrzebuje.

Sprawdźcie swoje zapotrzebowanie kaloryczne, zależy ono od wieku, płci, wzrostu, aktywności fizycznej. Dostarczajcie organizmowi nieco poniżej tej wartości, 200-300 kalorii mniej, a będziecie chudnąć systematycznie i efektywnie. Jeżeli będziecie sobie regularnie dostarczać nadprogramowe kalorie kilogramy będą się odkładały. 3 kg jednej zimy, kilogram kolejnej jesieni, i tak po kilu latach, nie wiadomo kiedy zmienicie rozmiar garderoby.

2. Woda zamiast słodzonych napoi.

Minimum 2 litry dziennie (dla przeciętnej aktywności fizycznej, w umiarkowanym klimacie), ewentualnie zielona herbata, napój z odrobiną miodu i octu jabłkowego, który świetnie odkwasza organizm. Jeżeli już trzeba coś dosłodzić to ksylitolem. Odstawcie colę, dosładzane soki, sztuczne napoje energetyczne, ograniczajcie piwo. Dzień najlepiej rozpocząć od wypicia szklanki letniej wody z octem jabłkowym. Pamiętajcie, że cukier również podnosi poziom cholesterolu! Woda jest konieczna dla prawidłowego metabolizmu, pracy układu nerwowego, zachowania równowagi kwasowo-zasadowej, dla naszej skóry, regulacji temperatury organizmu.

3. Mniej cukru, wyeliminowanie syropu glukozowo- fruktozowego.

Ciąg dalszy o cukrze, najbardziej uzależniającej substancji, od której trzeba się odzwyczajać stopniowo.

Zminimalizujcie jedzenie gotowych słodyczy, batoników, ciast, słodkich płatków, przetworów. Wiem, że to trudne ale lepiej wykonać deser samodzielnie – własne wypieki z ksylitolem i małą ilością tłuszczu, domową granolę, niedosładzane przetwory, przegryzać można jabłka, marchewki.

Najgorszy rodzaj “słodzika” to syrop glukozowo-fruktozowy, który niestety jest w bardzo wielu produktach. Zacznijcie czytać etykiety, będziecie zaskoczeni, jest dodawany do niemal wszystkiego – gotowych sosów, jogurtów, keczupów, soków, przetworów, itd. Nadmierne spożycie tego wodnego roztworu glukozy i fruktozy prowadzi do nadciśnienia tętniczego, rozwoju insulinooporności, zaburzeń gospodarki lipidowej, wzrostu stężenia trójglicerydów i hamuje proces wydzielania leptyny, hormonu który jest odpowiedzialny za uczucie sytości. Niektóre produkty zawierają nie jeden, a kilka rodzai substancji słodzących, dodawana jest  sacharoza, sok z trzciny cukrowej, karmel, syrop ryżowy, dekstryna, melasa, laktoza, słód kukurydziany.

Warto pamiętać, że cukier to nie tylko kalorie, spożywanie go prowadzi również do podjadania. Czujemy się głodni po tym jak poziom glukozy we krwi gwałtownie się podnosi i następnie szybko spada.

4. Slow food, a nie fastfood.

Tak, wiem, mało odkrywcze ale warto sobie przypomnieć i ograniczać do minimum jedzenie sztucznych, słodkich buł, frytek, chipsów, smażonych burgerów, słodzonych i solonych orzechów itp. Pieczenie, gotowanie na parze, duszenie zamiast smażenia i jak najwięcej świeżych warzyw.

5. Bogata, roślinna dieta.

Warzywa na 1000 sposobów – sałatki, warzywne sosy, zupy, pasty, dania duszone, koktajle, szczególnie dużo roślin strączkowych, zielonych liści i buraków! Zainteresujcie się kaszami, jest ich tak wiele i stanowią wartościowe źródło witamin, minerałów i skrobi –  jaglana, jęczmienna, gryczana, pęczak, manna, bulgur. Ważne, nienasycone kwasy tłuszczowe znajdziecie w pestkach, orzechach, olejach roślinnych jak olej lniany czy oliwa z oliwek. Owoce są źródłem witamin, ale również cukru, nie należy z nimi przesadzać. Zaprzyjaźnijcie się z avocado, można je podać na równe sposoby, jest niesamowicie wartościowym pokarmem – witaminy, potas, kwas oleinowy, foliowy, jednonienasycone kwasy tłuszczowe.

avocado-2351191_1280

6. Mniej mięsa.

Nie będę nikogo przekonywała aby z mięsa zrezygnował, to jest osobny temat. Ja zrezygnowałam dawno temu, sporadycznie jem ryby. Spróbujcie jeść mniej, zróbcie sobie przynajmniej dwa-trzy dni w tygodniu bez mięsa. Niewiele osób ma możliwość kupienia mięsa z zaufanego źródła, te dostępne w sklepach jest bardzo wątpliwej jakości, pochodzi z wielkich, masowych hodowli gdzie podaje się zmodyfikowaną paszę, antybiotyki, hormony wzrostu, substancje zwiększające objętość, niebezpieczne środki bakteriobójcze. Dużo się mówi o potrzebie białka, a niewiele o tym, że jego nadmiar przekształca się w organizmie na odpady lub w tłuszcz. Nadmiar mięsa powoduje również zakwaszenie organizmu, zły cholesterol sprzyja miażdżycy, chorobom serca, stanom zapalnym. Kasze i warzywa, których kiedyś było znacznie więcej w naszej diecie, trawią się szybko, dają poczucie lekkości. Mięso odwrotnie, wraz z poczuciem sytości pojawia się ociężałość, ospałość.

Można być zdrowym i najedzonym bez mięsa, gwarantuję. To kwestia przyzwyczajenia i odpowiedniej diety która uzupełni proteiny i żelazo- jemy rośliny strączkowe, soję, owies, orzechy, pestki, buraki, szpinak, brokuły, kaszę jaglaną. Na diecie bezmięsnej łatwiej się chudnie! Oczywiście pod warunkiem, że nie zastąpicie mięsa makaronem, serem i cukrem. Jak ktoś pyta jak mogę żyć na warzywach to uśmiecham się, tłumaczę, że żywię się energią słoneczną i miłością i zapraszam na 50 kilometrową wycieczkę rowerową 😉

Polecam świetną książkę Nowoczesne zasady odżywiania, T. Colin Campbell, Thomas M. Campbell.

Ciekawe artykuły o mięsie i diecie bezmięsnej znajdziecie na veganworkout,  tutaj i tutaj.

7. Duuużo błonnika.

Znajdziecie go w warzywach, naturalnych płatkach zbóż, pełnoziarnistym pieczywie, makaronie, orzechach, pestkach. Błonnik nie tylko zapewnia właściwe trawienie, spowalnia wchłanianie węglowodanów, pomaga oczyścić organizm z toksycznych produktów przemiany materii i metali ciężkich, zmniejsza stężenie cholesterolu, opóźnia wchłanianie trójglicerydów, jest też pożywką dla pożytecznych bakterii w jelitach. Owsianka na śniadanie przynajmniej 4 razy w tygodniu 🙂

8. Czytam etykiety, wybieram jak najmniej przetworzone i zakonserwowane jedzenie.

Nie wszystkie E są złe, wiele z nich to nieszkodliwe substancje, które zostały przebadane ale warto zapoznać się z symbolami i unikać tych najgorszych (najwięcej w przedziale E200–E299), konserwantów, polepszaczy smaku, zagęstników jak: aspartam, syrop glukozowo-fruktozowy, sacharyna, błękit pantotenowy, butylohydroksyanizol, dwutlenek siarki, kwas benzoesowy, glutaminian sodu, azotan sodu, benzoesan sodu, sorbinian potasu, azotyn i azotan potasu.

9. Mniej nabiału.

Nie dość, że często jest bardzo tłusty, zakonserwowany chemicznie to również zakwasza organizm i sprzyja wydalaniu wapnia z moczem. Staram się jeść nabiał w niewielkich ilościach, lekki i naturalny jak kefir, zwykły jogurt, chudy biały ser. Rzadko ser pleśniowy czy żółty, zamiast nabiałowych smarowideł do kanapek warzywne pasty jak hummus, pasta ze słonecznikaorzechówfasoli.

10. Mniej soli.

Sól jest bardzo ważna dla organizmu ale jest jej sporo w gotowych produktach, maksymalna zalecana dawka dzienna to 5 g (jedna płaska łyżeczka to 6 g), nieco więcej gdy uprawiamy sport czy prace fizyczne. Sól zatrzymuje wodę w organizmie co wpływa na wzrost ciśnienia tętniczego, wypłukuje wapń z organizmu, jej nadmiar przeciąża nerki i zwiększa drażliwość układu nerwowego.

11. Mniej pszenicy.

Najbardziej zmodyfikowane zboże, do którego uprawy wykorzystywane są ogromne ilości pestycydów i które ciężko jest nam trawić. Nazwa została, ale produkt, który jemy w tej chwili ma niewiele wspólnego z pierwowzorem. Ma mało wartości odżywczych, pobudza apetyt, gwałtownie podnosi poziom cukru we krwi co powoduje napady głodu, zawiera peptydy opioidowe – substancje, które wywołują uzależnienie.

Pewnie słyszeliście określenie pszeniczny brzuch. Warto sięgnąć po książkę amerykańskiego kardiologa Williama Davisa „Dieta bez pszenicy” („Wheat Belly”)

Mniej kanapek, więcej sałatek! Zamiast pszenicy jęczmień, proso, owies, żyto.

12. Nie piję przed i po posiłku.

Nie popijam obiadu, staram się też nie pić przed jedzeniem, przynajmniej przez 20 minut przed i po. Niech soki żołądkowe pracują! Pijąc rozrzedzamy je i proces trawienia się wydłuża. Poza tym im więcej popija się w trakcie jedzenia tym więcej możemy zjeść.

Autorka

Ania

Ania, niepoprawna marzycielka i niestrudzona tropicielka rzeczy ładnych, prawdziwych, z duszą. Podróżuje (we dwoje), fotografuje, śmiga na dwóch kółkach, gotuje curry na 1000 sposobów. Trochę pisze, ale przede wszystkim kocha czytać książki.

A to czytałaś?

Modny, orientalny motyw – Paisley

Spread the loveŁezka z ogonkiem, mały korniszon, a może połówka symbolu Yin&Yang? Trudno powiedzieć co przedstawia jeden z najpopularniejszych orientalnych motywów wykorzystywanych we wzornictwie, zgodności w tej kwestii brak.