Słonie na Sri Lance – świetny interes czy narodowy skarb?

0
_PTR0200
Spread the love

Łza Indii, zielona, słoneczna i bardzo przyjazna. Wyspa pogodnych, uśmiechniętych ludzi, niezliczonych statuetek Buddy i słoni, których żyje tutaj kilka tysięcy (podawane są różne liczby ale populacja od lat się powiększa). Pokojowa koegzystencja mieszkańców wyspy i słoni to poważny problem, z którym Sri Lanka zmaga się od lat.

Dzikie słonie na Sri Lance można obserwować podczas safari w kilku parkach narodowych, np. Udawalawe, Wasgomuwa czy też Yala . „Oswojone” (tyle na ile można oswoić słonia) zobaczycie w buddyjskich świątyniach i specjalnych sierocińcach i schroniskach, dla młodych, a także starszych osobników, które spędzają swoją emeryturę po odsłużeniu wielu lat w świątyniach. Na Sri Lance kwestia słoni pracujących na terenie świątyń to drażliwa sprawa. Z jednej strony tradycje sięgające wieków, z drugiej często złe warunki życia słoni. W najważniejszej i największej procesji na jednym z najstarszych festiwali religijnych świata – Kandy Esala Perahera corocznie bierze udział ponad 100 słoni.

W pobliżu Kandy znajduje się kilka schronisk dla słoni, m.in. najpopularniejszy i najstarszy ośrodek na wyspie, Pinnawela Elephant Orphanage, a także Millennium Elephant Foundation gdzie przebywają głównie dorosłe słonie. Ten pierwszy słynie ze sporej ilości małych słoniątek, które można nakarmić butelką lub umyć w rzece. Długo zastanawialiśmy się czy wizyta w takim przybytku to dobry pomysł, mieliśmy mieszane uczucia co do powodów ich istnienia, spotkaliśmy się z wieloma negatywnymi komentarzami. Na ile korzystają na tym słonie “zakute” w łańcuchy, na ile jest to biznes, cyrk dla turystów, którzy płacą za bilety?

Skóra słonia jest w dotyku nieporównywalna z niczym :)

Skóra słonia jest w dotyku nieporównywalna z niczym innym :)

Karmienie butelką w Pinnawala Elephant Orphanag

Kontrowersyjne, bo za “kasę” karmienie butelką w Pinnawala Elephant Orphanag

Odpowiedzi przyszły wraz z długą wizytą w Millennium Elephant Foundation. Sympatyczna szefowa wolontariuszy poświęciła nam prawie godzinę. Dowiedzieliśmy się np. że w tym schronisku przebywają głównie słonie, które kiedyś służyły w świątyniach i podczas buddyjskich festiwali takich jak słynna Esala Perahera. Często są to osobniki schorowane i niepełnosprawne.  Zdarza się, że schronisko musi płacić właścicielom słoni, najczęściej mnichom nawet do 100 $ miesięcznie. Słonie muszą coś jeść, podobnie jak ludzie, którzy się nimi opiekują. Niewielkie kwoty zarabiają doświadczeni, lankijscy opiekunowie. Często potrzebne są też leki czy specjalistyczna opieka, rehabilitacja. Teren na którym przebywają słonie wymaga ciągłej pracy, roślinność szybko pochłania wyplewione tereny. I tak wątpliwości w kwestii opłacenia biletu wstępu (który zresztą nie kosztuje majątku, w Millenium jest to 100 LKR czyli ok 20 zł) rozwiały się. Za 2000 LKR (ok 54 zł) można kupić bilet z krótką przejażdżką na słoniu po terenie schroniska. Do przejażdżki byłam również bardzo negatywnie nastawiona ale okazuje się, że takie przejażdżki są dla słoni ważne. Zwierzęta muszą się ruszać, muszą mieć zajęcie. Na wolności przemierzają codziennie nawet kilkadziesiąt kilometrów, a waga dwóch ludzi jest dla dorosłego słonia niewielka, lekkiej kobiety prawie niezauważalna (słonie noszą wygodnie do 10% swojej wagi, w przypadku samicy będzie to ok 400 kg). Uwaga decydujcie się na przejażdżkę tylko wtedy kiedy na zwierzęciu nie ma zamontowanego kosza i tylko w takich miejscach jak wyżej wymienione! Kosze stanowią dodatkowy ciężar i sprawiają słoniom ból, a masowe wycieczki organizowane np. w Tajlandii to wielki biznes, zwierzęta są źle traktowane, kosze zakładane byle jak, liczy się tylko to aby jak najszybciej, brutalnie zmusić je do współpracy. Innym sposobem wsparcia słoniowych przytułków jest np. zakup pamiątek, w Pinnawela można dostać między innymi urocze torby w słonie.

Konkluzja – na słoniach w tego typu schroniskach nikt nie zarabia kokosów. To, że znajdują tam zatrudnienie Lankijczycy, uważam za bardzo pozytywną sprawę, to zbliża ludzi do słoni, uwrażliwia.

Jeżeli myślicie, że takie “odzyskane”, wyleczone czy odchowane słonie można po prostu wypuścić “za miedzę” to niestety sprawa nie jest taka prosta. Pomijając, te które są czyjąś własnością i trzeba za nie płacić, podstawowym problemem jest przestrzeń do życia. Sri Lanka jest gęsto zaludniona, obszary na których żyły słonie skurczyły się. Dla wzajemnego bezpieczeństwa słonie przebywają na terenie parków chociaż nie powstrzymuje ich to przed przemieszczaniem się. Ciągle dochodzi do konfliktów, słonie niszczą domostwa i zjadają uprawy, samce mogą stanowić śmiertelne zagrożenie dla ludzi. Po trzecie niepełnosprawne czy straumatyzowane słonie mogą sobie nie poradzić wśród dzikich, szczególnie samce jak ten widoczny na zdjęciu, który miał złamaną nogę.

Torebka w słonie z Pinnawala Elephant Orphanage

Torebka w słonie z Pinnawala Elephant Orphanage

Torba w słonie, pamiątka ze Sri Lanki

Torba w słonie, pamiątka ze Sri Lanki

Kolejną sprawą, która bardzo mnie męczyła to łańcuchy. Czy naprawdę są potrzebne? Owszem i nie stanowią dla słoni specjalnego obciążenia. Są to niezwykle silne stworzenia, a ich flegmatyczne i spokojne usposobienie jest pozorne. Potrafią być agresywne wobec ludzi, a także wobec siebie. Gdyby nie łańcuchy opiekunowie nie mieliby szansy uspokoić dorosłego słonia. Dodatkowo dorosłe samce słoni co jakiś czas przechodzą okres zwany musth, w trakcie którego mają znacznie podwyższony poziom testosteronu, są bardzo agresywne i bardzo niebezpieczne nawet dla członków własnej, słoniowej rodziny. Muszą być wtedy odosobnione i łańcuchy są absolutnie konieczne. Musth może trwać ponad 2 miesiące, newralgiczny jest też czas przed i po. Podczas naszego spaceru dookoła posiadłości widzieliśmy właśnie takiego, odosobnionego samca. Bujał się, rzucał różnymi rzeczami, groźnie nastawiał uszy i pomrukiwał, można było go obserwować tylko ze znacznej odległości.

Odizolowany samiec w trakcie musth w Millennium Elephant Foundation.

Odizolowany samiec w trakcie musth w Millennium Elephant Foundation.

Millennium Elephant Foundation

Millennium Elephant Foundation

Opieka nad słoniami wymaga sporej wiedzy, delikatności i ogromnej ostrożności. Tego uczą się wolontariusze z całego świata, którzy przybywają na praktyki do Millennium Elephant Foundation. Schronisko prowadzi również specjalny program mający na celu pomoc w zmniejszeniu konfliktów między ludźmi i dzikimi słoniami.

signs[1]

Po wizycie mam takie przemyślenia- chciałabym aby wszystkie słonie na Sri Lance były wolne, swobodnie przemieszczały się, nie służyły w świątyniach, nie przebywały w przytułkach. Wiem, że jest to niemożliwe, kwestia religii, zwyczajów i braku przestrzeni. Jeżeli takie miejsca ratują stare, schorowane słonie, słonie pracujące, angażują Lankijczyków w pracę ze słoniami i przyczyniają się do popularyzowania wiedzy o słoniach i sposobów na pokojową koegzystencję to jestem za.

Kto jest zainteresowany wizytą lub pobytem w takim miejscu, zobaczcie film i stronę www.millenniumelephantfoundation.com

 

 

 

Autorka

Ania

Ania, niepoprawna marzycielka i niestrudzona tropicielka rzeczy ładnych, prawdziwych, z duszą. Podróżuje (we dwoje), fotografuje, śmiga na dwóch kółkach, gotuje curry na 1000 sposobów. Trochę pisze, ale przede wszystkim kocha czytać książki.

A to czytałaś?